<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Wielka manifestacja antyhitlerowska">
<author_1="Claude Domergue">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="2">
<date="1951-02-24">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wydawało się, że skojarzenie pasiastego munduru i policyjnej pałki należy do minionej bezpowrotnie przeszłości.
Niestety, okazało się, że francuski minister spraw wewnętrznych nie zawahał się wznowić upiorny obraz, wskrzesić na ulicach Paryża sceny znane tym, którzy przeszli Dachau i Oświęcim.
Policjanci  w wyglansowanych butach i w metalowych hełmach, w sercu Paryża — na placu Opery — pałkami zaatakowali odzianych w pasiaste mundury patriotów. Wierni pamięci swych towarzyszy, poległych w walce z faszyzmem, manifestowali oni oburzenie, ból i gniew z powodu planów odbudowy Wehrmachtu i obecności w Paryżu hitlerowskich „ekspertów” wojskowych na konferencji w sprawie „armii europejskiej”. W zwartym szyku wyszli oni na ulicę aby przed siedzibą rządu zdrady narodowej wznieść potężny okrzyk: „Nie chcemy hitlerowców w Paryżu!”.
Rząd, który gotował się do przyjęcia na Quai d'Orsay z oficjalnymi honorami wojskowych „ekspertów” hitlerowskich, zmobilizował przeciw manifestującym patriotom 8.000 policjantów. Dostęp do placu Opery był zamknięty. Policjanci wystąpili z tradycyjnym repertuarem pałkarskich wyczynów, atakując ze szczególną zaciekłością kobiety — byłe więźniarki z Ravensbrück i niszcząc transparenty, przedstawiające okrucieństwa obozowe. Pałki policyjne spadły na więźniów, którzy zaintonowali „Marsyliankę”. Na pasiastych mundurach wykwitła czerwienią krew patriotów, którzy wierni ideałom Ruchu Oporu kontynuują walkę przeciw faszyzmowi i militaryzmowi niemieckiemu.
Tylko, że tym razem hitlerowcy nie potrzebowali fatygować się osobiście, aby przelać krew francuskich patriotów. Uczynił to za nich zamerykanizowany „francuski” minister praw wewnętrznych i jego siepacze.
Dziesiątki rannych i pobitych, ponad 500 aresztowanych — oto haniebny bilans tej ohydnej akcji policyjnej.
Jednakże b. więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych, którzy niegdyś walcząc przeciw niemieckiemu i rodzimemu faszyzmowi nie pytali „rządu” Vichy o zezwolenie, nie ulękli się również zakazów p. Queuille'a. Policja nie zdołała rozproszyć tłumów. Czynnie poparci przez lud stolicy manifestanci utrzymali się na ulicach śródmieścia przez cztery godziny.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>